www.horsesport.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Skoki Jak skakać stacjonaty

Jak skakać stacjonaty

Spis treści
Jak skakać stacjonaty
Tekst źródłowy (ang.)
Wszystkie strony

Pierwszą rzeczą, którą trzeba sobie uświadomić mówiąc o skokach, jest to, że każdy skok jest konsekwencją galopu.
Jeśli galop jest zbyt płaski, a koń rozciągnięty, najprawdopodobniej skok również będzie płaski i długi. Jeśli galop jest krótki i podskakujący, wtedy koń wyskoczy do góry i wyląduje tuż za przeszkodą.

Pierwsza zasada: skacząc stacjonaty galop misi być „wyższy” i bardziej zebrany, odzwierciedlający rodzaj skoku, który chcesz oddać.  Jeśli skaczesz wodę, która jest przeciwieństwem stacjonaty, musisz dojechać mocniejszym galop z naprawdę przyzwoitą foule.

Pomiędzy stacjonatą, a wodą, mamy inne rodzaje stacjonat: sztalka, bramka, deska, czy choćby stacjonaty z wypełnieniem, na przykład mur. Mimo to, że koń lepiej widzi stacjonaty z wypełnieniem i przed skokiem bardziej się wycofa, należy na nie jechać jak na zwykłą stacjonatę. Dalej – w porządku rosnącym, mamy całe spektrum okserów: od wąskich do bardzo szerokich. Później triple bar, na którym koń może oddać dłuższy i nieco płytszy skok, podobnie jak na przeszkodzie wodnej. I wreszcie wspomniana już przeszkoda wodna.

Galop przy dojeździe do przeszkody musi odzwierciedlać rodzaj skoku, który zaraz oddamy.

Skacząc 80 czy 90 cm przeszkodę prawdopodobnie ten sam galopu przed różnymi rodzajami przeszkód  będzie wystarczający, ponieważ stacjonaty nie są wysokie, a oksery niezbyt szerokie. Ale już w przypadku pokonywania parkuru 1,20 m czy 1,30 m lub wyższych, różnica w sposobie pokonania przeszkody (zależna od jej rodzaju) naprawdę musi być wyraźnie odzwierciedlona w galopie.

Problemy pojawiające się na stacjonatach mogą mieć bardzo różne podłoże. Począwszy od cech osobniczych konia bądź rasy, skończywszy na bądź złym treningu.

Na przykład folbluty, które z natury mają skłonność do bycia „do przodu” i rozciągniętej sylwetki, nie są psychicznie i fizycznie stworzone do skakania wysokich stacjonat. Przy dobrym treningu mogą nauczyć się je pokonywać całkiem nieźle, ale inne konie gorącokrwiste, z wyższą akcją kolan, bardziej naturalnie podciągające pod siebie stawy skokowe i lepiej pracują przodem, mają do tego większe naturalne predyspozycje.
Jeśli chodzi o trening, tutaj genezy problemów należy dopatrywać się głównie w braku różnicowania galopu, którego potrzebujemy do pokonania poszczególnych przeszkód.

Inną bardzo istotną rzeczą na stacjonatach jest dystans, mimo, że z pozoru wydawałoby się, że nie powinien. Co innego na kwadratowych okserach, które są tej samej wysokości co stacjanata, ale dodatkowo jest szeroki. Wydawałoby się, że kwestia dojazdu i miejsca odbicia powinna być bardziej krytyczna na okserach niż stacjonatach.
Z jakiegoś jednak powodu, którego nigdy nie odkryłem, konie lepiej radzą sobie w dystansie przed okserem niż przed stacjonatą.

Jeśli jedziesz na średnio ostrożnym koniu do oksera, i jedziesz go mocno do przodu, przed przeszkodą cofnie się lekko, a w locie utrzyma tył pod sobą nad pierwszym drągiem.  Tymczasem dojeżdżając w dokładnie ten sam sposób do stacjonaty najprawdopodobniej opuści tylne nogi nad przeszkodą.
Nigdy nie umiałem wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje, a wiele o tym myślałem. Doszedłem do wniosku, że koń postrzega przeszkodę jako całość. Okser wydaje się koniowi pełniejszy i motywuje go do wyższego skoku, podobnie jak na stałych przeszkodach.
Koń bardziej pomoże jeźdźcowi w dystansie dojeżdżając do oksera niż do stacjonaty.

Idealnym sposobem na dojazd do wysokiej stacjonaty, jest jazda w zrównoważonym i dość aktywnym galopie i zapewnienie takiej odległości przed odbiciem, żeby koń miał wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do skoku i podniesienie przednich nóg.
Jeździec powinie siedzieć w równowadze i zaplanować miejsce odbicia precyzyjniej niż na okserze. Koń jest zdecydowanie bardziej podatny na utratę równowagi, jeśli jeździec gwałtownie rzuci się ciałem lub ma problem z utrzymaniem własnej równowagi.
Przy dojeździe do stacjonaty utrzymanie równowagi jest nawet bardziej istotny niż na okserach. Jeśli jeździec na skoku rzuci się ciałem, albo puści koniowi wodze, jest większe prawdopodobieństwo, że to na stacjonacie spadną drągi, niż gdyby w ten sam sposób jechał na okser.
Często słyszę pytanie, czy są jakieś ćwiczenia, które wykonuję, żeby rozwinąć możliwości konia na stajonacie.

Nie mam „fijoła” na punkcie gimnastyki. Wierzę natomiast w skuteczność kładzenia pomocniczych drągów w pracy z niedoświadczonymi końmi.
Często widzę ludzi układających linie pomocnicze na skok-wyskok – uważam, że to trochę przerost formy nad treścią.  Linie pomocnicze pomagają niedoświadczonemu koniowi odpowiednio wcześnie się odbić - normalnie zazwyczaj odbijają się z późno. Ułożone na ziemi, w odpowiedniej odległości drągi, powodują, że koniowi wydaje się, że przeszkoda jest nieco powyżej linii pomocniczej, więc dopasowuje miejsce odskoku i swoją równowagę do leżącego na ziemi drąga, zamiast do miejsca, w którym rzeczywiście jest przeszkoda.

Dzięki temu mają odpowiednio dużo czasu przed skokiem. Uczą się w ten sposób zaufania, mniej pukają w drągi i mniej uciekają na boki podczas najazdu. Znacznie lepiej uczą się też w ten sposób odpowiednio dźwigać swój ciężar i oceniać jak duży skok oddać.
Uważam, ze praca z drągami pomocniczymi, jest bardzo ważnym elementem w pracy na stacjonatach z  młodymi końmi.
Oczywiście trochę gimnastyki jest jak najbardziej wskazane, ale nie po to, żeby „załapać” konia, bo wiszą mu nad drągami nogi, ale po to, żeby zapewnić mu komfortowe miejsce odbicia. 

Krótkie odskoki z liniami pomocniczymi są dobre. Drągi ustawione na skok-wyskok także, ale z umiarem.
 Ludzie myślą, że w przypadku koni, które mają na odskoku wolny przód i mają problem z pokonaniem stacjonaty bez zrzutki, za każdym razem muszą mieć bardzo blisko ustawione drągi pomocnicze, żeby w ten sposób nauczyć się szybkości na odbiciu. Ale z mojego doświadczenia, mogę powiedzieć, że jeśli bardzo ciśniesz na słabości konia, tak naprawdę tylko je pogłębiasz. Musisz znaleźć sposób na nauczenie konia właściwych/pożądanych zachowań w wygodny i komfortowy dla niego sposób. Tylko w ten sposób uzyskasz solidne rezultaty.


O autorze:

George Sanna to czynny zawodnik i bardzo wzięty trener konkurencji skoków. Na swoim koncie ma starty na dwóch olimpiadach (w Seoulu i Los Angeles) i wysokie lokaty w MŚ w skokach. Przygodę z jeździectwem zaczął w wieku 12 lat. Zapytany, dlaczego wybrał właśnie ten sport, odpowiada krótko: "Mój ojciec był trenerem...". Mówi również, że ojciec miał największy wpływ na jego karierę zawodową.

Największe osiągnięcia:
Olimpiady:
1988 Seoul, KOR, skoki - 28 miejsce (indywidualnie), 10 (drużynowo) 
1984 Los Angeles, CA, USA - 36 (indywidualnie), 9 (drużynowo)  
World Equestrian Games:
Jumping   1990 Stockholm, SWE Team 13  
Mistrzostwa Świata: 
Jumping World Cup Pacific League - Australia 2005 Mallala - 2 4.0 (indywidualnie)
Jumping World Cup Final 1993 Gothenburg, SWE  - 3 (indywidualnie) 
Jumping World Cup Final 1989 Tampa, FL, USA - 22 (indywidualnie)